Szybka decyzja, szybkie pakowanie i jedziemy do Ospu na majowy weekend.
10 godzin jazdy przez całą noc powodują, że po dojechaniu na miejsce czuję się jakbym miał dobrego kaca, zresztą co poniektórzy mimo przyjazdu dzień wcześniej mają kaca :).
Całą sobotę i niedzielę spędzamy w skałach gdzie chłopaki pokonują łatwiejsze jak i te trudniejsze drogi. Niestety poniedziałek przywitał nas deszczem więc trzeba było pakować camp-gadzety i powoli ruszać do Polski.